Łucja w pidżamce bierze Misia Toma (ukochany Puchatek od Wuja Toma).
Przytyka jego nos do balkonowej szyby. Tam noc.
- Dzień budzi Bóg.
Zamarłam. Poruszona. Tej katechezy nie przerabiałyśmy.
- Misiu, Tata idzie gdzieś.
- Tata wraca metrem z pracy, Córeczko.
- Aha. Tutą. Blem ma. (Aha. Pociągiem. Bilet ma.)
mama
0 komentarze:
Prześlij komentarz