piątek, 13 lutego 2009

Intensywny dzień.

Rano podjechaliśmy do mechanika - no dramatu nie ma, kopciła się osłonka podwozia przyklejona do tłumika. Przeciwmgielny reflektor stłukłam. Pestka.
Wpadliśmy na herbatkę i naleśnika do Wandy.
Potem załatwiłam ubezpieczenie - już nas wezmą do szpitala, jakby co; tylko się nie spiesz, ok? - i wpadłam na herbatkę z łososiem na parze do Nutki.
Teraz Tata robi mi kanapkę. Jeszcze nie masz pępowiny, to nie posmakujesz.
Miasto zatłoczone, zaśnieżone, prowadzę ze stresem. O Ciebie. Więc za często nie będę za tę kierownicę się pakować.
Plamienie ustąpiło! Od tego powinnam zacząć.
mama
 

0 komentarze:

Prześlij komentarz