czwartek, 12 lutego 2009

Daję sobie prawo do radości.

Tak, wiem, jeszcze mogę Cię stracić, Okruchu. Od trzech dni lekko plamię. Wczoraj byłam u świetnej pani doktor i widziałam 12 milimetrów nadziei na Ciebie. Pęcherzyk jest na miejscu, ja łykam Duphaston i witaminki od Wuja Toma. Troszkę zostaliśmy na lodzie, bo w nowej pracy powiedziałam dziś rano, że wracam do łóżka, bo jesteś. Przed podpisaniem umowy. Bo ta praca jest bardzo ciężka. Nie chcę ryzykować nosząc statywy i reflektory. Nie mniej jednak - zostaliśmy bez mojej pensji. No nic. Twój Tata mówi: - Bóg dał, Bóg wyżywi. Ładnie mówi. Zarejestruje się w urzędzie pracy, żebyśmy mogli położyć się w szpitalu - dopiero za 8 miesięcy - taki plan. Tego się trzymajmy.
Tak, wiem, jeszcze mogę Cię stracić, Okruchu. 
Ale już nie mogę powstrzymywać radości. Jeszcze nieśmiałej. 
Rośnij, trzymaj się brzucha.
mama

0 komentarze:

Prześlij komentarz